The Same

Ciąża i macierzyństwo / Trudne tematy

Jaka matka taka córka – dylematy młodej matki VOL. III – przyszłość

Och, nikt nie mówił, że będzie łatwo… Każdy ma problemy, które go męczą i dylematy, którym musi sprostać. Jednak rodzice małych dzieci to wyjątkowa grupa społeczna i to z różnych powodów. Między innymi przez to, że część dylematów, która zaprząta głowę tej właśnie grupy jest delikatnie mówiąc, trochę sztucznie generowana.

Nie żebym krytykowała, pouczała czy prawiła moralitety. Skąd – sama zaliczam się przecież do tej grupy i bardzo aktywnie generuję coraz to nowe, zaprzątające mi głowę rozterki. Przykładem jest, pytanie jednej ze znajomych, matki sporo starszego od moich dzieci chłopca. Zapytała mnie kiedyś, czy wiem już kim chciałabym żeby było moje dziecko (wówczas miałam tylko córkę). Odpowiedź była prosta – nie, nie zastanawiałam się, nawet mi to przez myśl nie przeszło, a powinnam? No właśnie – czy powinnam. Ta sytuacja miała miejsce dawno, ale dopiero od niedawna pytanie powraca jak bumerang.

Brązowa tunika etno boho dla dziewczynki

Pewnie dlatego, że czas leci, dziecko rośnie, dojrzewa emocjonalnie. Powoli zaczynają się krystalizować poszczególne cechy charakteru, zainteresowania (tak naprawdę ich nadmiar). Ale czy to jest ten moment żeby zacząć myśleć o tak odległej przyszłości? Czy w ogóle rolą rodziców jest  myślenie o tym? A może zdać się na dziecko i poczekać jakich wyborów dokona gdy przyjdzie na to czas? Jak poprzednio, tak i tu mam bardzo mieszane uczucia i sprzeczne myśli kołaczą się po mojej głowie.

Nie chcę decydować za dziecko i niedorzeczne wydaje mi się na tak wczesnym etapie snucie planów na odległą przyszłość. Bo jakie znaczenie mają słowa mojej koleżanki: „ja to bym chciała żeby mój syn był naukowcem”. Mówiła nt. swojego 2-letniego wówczas synka? Czy zrobiła coś w tym kierunku od tamtego czasu? Czy zapisała go do klubu młodego chemika czy innego fizyka? Tego nie wiem, bo po latach kontakt trochę się urwał i aż tak szczegółowych informacji nie posiadam. Ale czy to nie powinna być naturalna kolej rzeczy – takie pójście za ciosem?

Brązowa tunika etno boho

Póki co słyszę od męża dość często: jaka matka taka córka! Zazwyczaj pół żartem, pół serio. Ale ja mam już w głowie plan w stosunku do moich dzieci, więc małymi krokami będę zmierzać do jego realizacji. Zaszczepię w nich pasję, która potem, pielęgnowana i doinwestowana stanie się sposobem na życie.

Brzmi pięknie, wręcz idyllicznie? Każdy chyba by tak chciał, ja na pewno. Mam właściwie trochę żalu do rodziców. Do siebie zresztą też, że u mnie tej pasji zabrakło, że nikt mi jej na czas nie zaszczepił.

Pewnie to dość banalne, ale cenię ludzi z pasją, jak i tych, którzy mają „konkretny” fach w ręku. Czyli takich, których kiedyś, ktoś w życiu ukierunkował i przypilnował żeby nie zboczyli z wytyczonej drogi. I chyba tego właśnie życzyłabym sobie dla moich dzieci. Żeby byli konkretni i świadomi tego, w czym są dobrzy. Co chcieliby robić, a na co nie warto tracić czasu (no chyba, że to przyjemne, to proszę).  Tylko jak dostrzec, nie przegapić tych zaczątków predyspozycji, które gdzieś tam w tych naszych dzieciach drzemią? Czy zapisanie dziecka na niezliczoną ilość  zajęć dodatkowych jest rozwiązaniem, które pozwoli dostrzec talent? Czy lepiej dać mu więcej swobody, pozwolić być kreatywnym, nie przeszkadzać i próbować „wyłuskać” coś z tego w tzw. międzyczasie?

Brązowa tunika etno boho na jesień. The Same

Nie wiem jakie macie podejście i jakie rozwiązania stosujecie. Ja często błądzę pogrążona w chaosie dnia codziennego. Pewnie zależy to głownie od dziecka, jakie nam się „trafiło”;-) W szkole słyszę, że niektórzy nie mają żadnych potrzeb pozaszkolnych. Inni (w tym gronie jest i moja córka) reflektują na wszystkie zajęcia dodatkowe z dostępnej w szkole listy. Do tego, że to bez sensu nikt mnie nie musiał przekonywać. Dziecku by życia nie starczyło, a nam szybko wyczerpała by się zasobność portfela. W drodze kompromisu wybrane zostały 2 zajęcia dodatkowe po 1 godzinie w tygodniu. Oczywiście bez górnolotnych założeń na przyszłość, ale kto to może wiedzieć. Być może za 15 lat będę oglądać córkę w konkursie Chopinowskim;-) może czas założyć fundusz fortepianowy…

Na razie u nas jaka matka taka córka jak najbardziej aktualne i tym się cieszymy 😉

Brązowa tunika etno dla mamy i córki

Brązowa tunika etno

1 Comment Jaka matka taka córka – dylematy młodej matki VOL. III – przyszłość

  1. mamadwochniemalychjuz

    „popychac”, dawac „narzedzia, pilnowac zeby sie nie pogubily ….tak… ostatecznie „uksztaltowac- narzuic” swoja wizje ich przyszlosci – chyba nie …. 🙂 i im starsze tym trudniej sie z tym pogodzic ale trzeba w koncu nauczyc sie wypowiedziec magiczne zdanie: kim chesz zeby bylo Twoje dziecko? „Chce zeby bylo szczesliwym czlowiekiem” 🙂 Ciezko – ale my rodzice – przy dobrych wiatrach i inteligencji- tez „dorastamy” i sie uczymy; Jest jeszcze opcja obstawiania kilku „koni” na raz 😉 Wieksze szanse ze pojdzie po naszemu …byle dziecko wytrzymalo:)

    Reply

Leave A Comment