The Same

Trudne tematy

Praca czy dom? O rolach damsko-męskich

Mężczyzna jest głową rodziny, zarabia pieniądze, a po pracy oczekuje świętego spokoju i odpoczynku. Kobieta to z kolei Matka Polka, opiekunka domowego ogniska, gospodyni, posłuszna żona i matka. Stereotyp? Nieaktualny relikt przeszłości? A może wciąż obecny w niektórych domach model rodziny? Nie da się ukryć, że współczesne społeczeństwo żyje zupełnie inaczej, niż funkcjonowali choćby jeszcze nasi rodzice. Dawne granice i podziały się zatarły, kobiety pracują na równi z mężczyznami. Czy jednak także inne obowiązki dzieli się równo pomiędzy obie płcie? Jak to tak naprawdę jest z postrzeganiem ról damsko-męskich przez nasze społeczeństwo? Czy możemy mówić o równouprawnieniu?

Niby tak dużo mówi się o radykalnych zmianach, jakie dokonały się w tradycyjnym modelu polskiej rodziny, a jednak większość z nas przyzna, że coś tu jednak zgrzyta. Mężczyzna wprawdzie nie jest już patriarchą i władcą, któremu podporządkowuje się reszta rodziny, ale czy z drugiej strony traktuje się go tak samo, jak kobietę? Dziś pracujemy wszyscy, a jednak to panowie wciąż zarabiają więcej niż panie. Częściej obejmują kierownicze i decyzyjne stanowiska. A w domu? Choć w mediach raz po raz słyszy się zabawny termin „urlop tacierzyński”, zdecydowaną większość urlopów tego typu biorą jednak matki. Poza tym, nie wiedzieć czemu, mężczyznę często traktuje się jako tego gorszego rodzica. Położne, babcie, koleżanki a często i same żony uważają, że ojciec nie poradzi sobie z opieką nad dzieckiem. Podważają jego decyzje, sposoby podejścia do maleństwa, że ta sukienka na lato wcale się nie nadaje, a w tamtej kurtce to dziecku na pewno będzie za zimno. Kobiety boją się zostawić tatę z maluchem samych na dłuższy czas. Panie dyskryminowane są więc w pracy, panowie – w roli ojców – w domu.

Jest jeszcze inny problem. Dlaczego w większości domów podział obowiązków nie jest równy? Wybaczcie panowie, ale to widać. Z rodzinnych domów wynosicie przekonanie, że to kobieta powinna zajmować się praniem, zakupami, gotowaniem i organizacją życia rodzinnego. Pomagacie swoim żonom i matkom, oczywiście, ale z doskoku, od czasu do czasu, gdy się was poprosi… A kiedy już od wielkiego święta zdarzy wam się pozmywać naczynia, traktujecie to jak zasługę na miarę zdobycia Everestu.

Nie gniewajcie się, to bardzo wyolbrzymiony obrazek, mówimy to z przymrużeniem oka. Wielu mężczyzn zupełnie nie pasuje do tego opisu, wiele rodzin funkcjonuje zupełnie inaczej. To celowa generalizacja, ale ma w sobie ziarno prawdy, przyznajcie. Chociaż kobieta nie jest już dawną „kurą domową”, ciągle ma na głowie zdecydowaną większość rodzinnych obowiązków. A sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy w rodzinie pojawia się dziecko. Kiedy urlop macierzyński dobiega końca, pojawiają się dylematy i rozterki: wracać do pracy czy zostać przy dziecku?

Naszym zdaniem matka ma takie samo prawo do realizacji swoich pasji i aspiracji, jak każdy inny człowiek. Dlaczego ze względu na dziecko miałaby całkowicie rezygnować z siebie? Jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało, dziecko jest tylko epizodem w naszym życiu. Za dwadzieścia kilka lat opuści rodzinne gniazdo, a rodzice będą musieli żyć własnym życiem. Całkowite poświęcenie się wychowywaniu potomstwa sprawia, że gdy dzieci dorośleją i uniezależniają się od nas, odczuwamy pustkę i brak sensu w życiu. Co chcemy przez to powiedzieć? Że oczywiście każda decyzja jest dobra, jeśli tylko matka podejmuje ją w zgodzie ze sobą i swoimi pragnieniami. Znamy wiele kobiet, które zrezygnowały z pracy na rzecz dzieci i absolutnie nie żałują tej decyzji, znamy też co najmniej drugie tyle, które błogosławią to, że nie porzuciły pracy, przez co ich dzieci stały się bardziej samodzielne i życiowo zaradniejsze. Gdyby tylko każda matka mogła wsłuchać się w ten wewnętrzny głos i spokojnie podjąć własną decyzję… W praktyce jednak istnieje silna społeczna presja: matka nie powinna pozostawiać swojego dziecka. Na te, które oddają maleństwo pod opiekę niani albo posyłają je do żłobka, patrzy się karcącym wzrokiem. To tak jakby krytykować mężczyznę za to, że nie zna się na mechanice, a zawodowo zajmuje się fryzjerstwem czy krawiectwem. Nie ma w tym przecież nic złego, prawda? Tak samo, jak nic złego nie ma w tym, że kobieta chce się realizować zarówno w roli matki, jak i na polu zawodowym.

Co myślicie na ten temat? Spotkaliście się z podobnymi sytuacjami, przypadkami, z nierównością pomiędzy społeczno-rodzinnymi rolami kobiety i mężczyzny?

Leave A Comment