The Same

Kocham być kobietą

Relaks czy bezproduktywność? Jak na nowo pokochać odpoczywanie

Czytając tytuł niniejszego artykułu możesz odnieść wrażenie, że coś tu jest nie tak. Dlaczego niby mam pokochać odpoczywanie „na nowo”? A kto tego nie kocha? Kto nie wychodzi w piątek z pracy z uśmiechem na twarzy, kto nie wyczekuje wakacji, kto nie docenia wolnego popołudnia? Okazuje się, że wielu z nas. Wciągnięci w wir pracy i obowiązków zapominamy, że do życia potrzebna jest też chwila wytchnienia. A kiedy mamy trochę czasu wolnego, maksymalnie zapełniamy go nauką języków obcych, kursami rozwijającymi osobowość, nauką nurkowania… Bo przecież czasu w życiu jest tak mało, nie można go marnotrawić, ale produktywnie wykorzystywać! W efekcie zatracamy w sobie zdolność do odpoczynku. Czym to grozi? I jak przywrócić sobie równowagę?

DSC01584_bez-ludzi-kadr (1)Dla pewności musimy sobie coś wyjaśnić. Nie ma nic złego w tym, że jesteś pracowity, zaangażowany, masz pasje i chcesz przeżyć swoje życie z sensem. Doskonale to rozumiemy, bo same zaliczamy się do takich osób. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy nie potrafisz się zatrzymać. Gdy popadasz w skrajność. Słowem – gdy zwyczajne „nicnierobienie” traktujesz jak zło wcielone, a na osoby poddające się od czasu do czasu słodkiemu lenistwu patrzysz pogardliwym wzrokiem. To nie oni mają problem, lecz Ty.
Szybciej, mocniej, dalej! Czy kołaczą Ci się w głowie takie myśli? A gdy jakimś cudem nie masz nic ważnego do zrobienia, węszysz w tym podstęp? Mówisz wtedy „na pewno o czymś zapomniałem…” Poczucie podenerwowania w momencie braku zajęć, wieczny niepokój i wrażenie, że nieustannie nosi Cię jakaś dziwna energia… Na początku może Ci się wydawać, że to zdrowa energia do życia, której może Ci pozazdrościć wiele osób. Z czasem jednak może się okazać, że nadmiar energii przeradza się w niszczycielską siłę, przez którą się spalasz. Zawodowo, w życiu prywatnym. To zależy, na które sfery życia kładziesz główny nacisk.
LR6A5807 (1)Powiesz, że to truizm, ale we wszystkim potrzebna jest równowaga. Złoty środek nie bez przyczyny nazywamy właśnie złotym. Nie można zawalać obowiązków kosztem rozrywki, wiadomo. Najpierw praca, potem relaks, to też jasne. Skoro tak, to dlaczego nie przestrzegasz tej zasady w drugą stronę? Czemu zarywasz noce, ślęcząc nad pracą? Powinieneś wtedy spać! Dlaczego odkładasz przeczytanie tej upatrzonej sobie książki, bo każdą wolną chwilę poświęcasz innym, zapominając o sobie? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w końcu pękniesz. Nie wytrzymasz, podłamiesz się. To trochę jak z odżywianiem. Jeśli dostarczasz sobie jedynie bezwartościowe jedzenie, z czasem ucierpi na tym Twoja forma fizyczna i wygląd zewnętrzny. Głód równa się brak energii. Tak samo jest z psychiką. Musisz dostarczać sobie emocjonalnego paliwa, musisz czasem ładować akumulatory. Najlepiej regularnie, bo funkcjonowanie „na rezerwie” w każdej chwili może skończyć się całkowitym wyczerpaniem.
LR6A5583 (1)Co możesz więc zrobić? Więcej spać, pozwalać sobie na lenistwo – łatwo powiedzieć. Ponieważ na każdego z nas co innego działa relaksująco i jako motywator do dalszego działania, na początek powinieneś zatrzymać się i zadać sobie kilka pytań. Co jest twoim paliwem? Co lubiłeś robić w wolnym czasie, gdy jeszcze potrafiłeś odpoczywać? Kiedy ostatni raz zrobiłeś coś tak po prostu dla siebie? Czy pamiętasz momenty, w których świadomie odrzuciłeś możliwość odpoczynku na rzecz zrobienia czegoś bardziej kreatywnego? Jeśli nie możesz przywołać niczego takiego w pamięci, a mimo to czujesz się przepracowany, prawdopodobnie swego rodzaju pracoholizm stał się twoją rutyną. Sprawa jest o tyle poważna, że takie podejście odbija się
na twoich bliskich. Na pewno chcesz dawać córce przykład wiecznie zestresowanego człowieka? A wiadomo przecież, że jaka matka, taka córkaLR6A5547 (1)Kiedy ustalisz już, jakie zajęcia przyniosłyby Ci najwięcej frajdy, czas na… działanie! Lubisz pływać? Idź na basen. Masz ochotę obejrzeć komedię? Wyjdź dziś do kina. Bez planowania tego z kalendarzem w ręku. Tak po prostu, nieco spontanicznie. Ze wszystkich sił postaraj się nie spinać, tylko odprężyć. I absolutnie nie miej potem poczucia winy! Pamiętaj – to ma być rozrywka ściśle dopasowana do Ciebie. Jeśli jesteś domatorem, spędź wieczór we własnym salonie przy dobrej muzyce. Jeśli brakuje Ci spotkań z przyjaciółmi, idź z nimi do klubu. A po wszystkim zastanów się, jak się czułeś przytłoczony obowiązkami, a jak się czujesz teraz, zrelaksowany. Podoba Ci się ten stan? Zapamiętaj go. I przywołuj za każdym razem, gdy poczujesz, że znów porywa Cię wir codzienności.

Trzymamy kciuki i… miłego leniuchowania!

Leave A Comment