The Same

Trudne tematy

Tata – ten gorszy rodzic?

Dyskryminacja. To poważne słowo brzmi nam raczej obco, jak hasło wykrzykiwane na pochodach, podczas strajków, na sejmowej mównicy. Z dala od nas. Myślimy, że zmagają się z nią mniejszości narodowe czy seksualne. A my? Też jesteśmy dyskryminowane, choć na co dzień się nad tym nie zastanawiamy.

Nie dziwi Was żeńska forma czasownika w powyższym zdaniu? Prawdopodobnie nie, bo dyskryminacja najczęściej kojarzy się z kobietą. Dyskryminacja ze względu na płeć oznacza niższą płacę w pracy, niższe stanowiska i wciąż obecne przekonanie, że kobieta niezbyt nadaje się na inżyniera i nie potrafi naprawić samochodu. Bo czy mężczyzna bywa tak dyskryminowany?
baner_1200x628_FB-link_2016-06_poloZ2Oczywiście! I to w bardzo podobny sposób. Mężczyźni mają np. ograniczony dostęp do takich zawodów, jak pielęgniarstwo i opieka nad dziećmi (czy istnieje choćby męski odpowiednik nazwy „niania”?), podczas gdy od kilku lat w naszym kraju prowadzi się kampanie pod hasłem „kobiety na politechniki”. O dyskryminacji kobiet mówi się głośno, o tej w wydaniu męskim nie, bo jest… niemęska, albo się jej nie zauważa. Ten drugi powód z pewnością możemy przyłożyć do wychowywania dzieci. Czyli ról matki i ojca. Czy w tym kontekście dyskryminacja nie zyskuje nowego znaczenia?
Chyba nie bez powodu stawiamy w tytule pytanie, czy tata jest tym gorszym rodzicem. Ono wynika z obserwacji rzeczywistości wokół nas.

– Zostaw, ja to zrobię.
– Mamo, zostaniesz z małą, bo ja wychodzę, a on sobie sam nie poradzi?
– A mój mąż to ostatnio nawet zmienił dziecku pieluchę.
– Naprawdę? No to podziwiam.

Takie czy podobne słowa i dialogi można usłyszeć w niemal każdej rodzinie, w każdym domu. Niestety, ojców traktuje się jako tych słabszych, nieporadnych, nieumiejętnych. Trzeba im pomóc, wyręczyć, maksymalnie ułatwić. Ma ubrać córkę na rodzinną uroczystość? W porządku, tylko trzeba mu naszykować elegancką sukieneczkę i rajstopki, inaczej na małej wyląduje pierwsza z brzegu, codzienna tunika dresowa i wytarte legginsy. Ok, tata zmienił pieluchę, ale jaką? Jednorazową. Bo przecież nie dałabym mu wielorazowej. On miałby to prać?

Można się zastanawiać – skąd biorą się takie podziały, takie stereotypy, że matka lepiej wychowuje dzieci? Niektórzy tłumaczą to tym, że między matką a dzieckiem jest o wiele silniejsza więź niż między ojcem a dzieckiem. W końcu to ona przez 9 miesięcy nosi dziecko pod sercem, to ona znosi bóle porodu, ona potem karmi je piersią. Ten związek jest naturalny, silny, wręcz nierozerwalny. Owszem, te fakty są niepodważalne, jednak bez mężczyzny nie byłoby ciąży, dziecka i wychowywania.

Nierówny podział ciężaru ról matki i ojca równie często (jeśli nie częściej) wynika ze stereotypowego postrzegania ról damsko-męskich. Kobieta zajmuje się domem, mężczyzna pracuje… Taaak, ile razy już o tym słyszeliśmy? Pewnie miliony, ale nie da się ukryć, że te schematy wciąż funkcjonują w naszym społeczeństwie. Niby urlop po narodzinach dziecka możewziąć każdy, ale to matka w przytłaczającej liczbie przypadków wybiera przerwę w pracy na rzecz wychowywania dziecka. Zresztą, „urlop macierzyński” brzmi dumnie, a „tacierzyński”? Co najwyżej zabawnie.1086-lr6a4809_

Spójrzmy także na to, jak rzadko opieka nad dzieckiem po rozwodzie przyznawana jest ojcu. Sąd swoją decyzję bardzo często uzasadnia tym, że między matką a dzieckiem istnieje większa więź. Okrutne, ale my sami swoim zachowaniem często doprowadzamy do powstania takich dysproporcji. Jeśli ojciec zajmuje się jakimiś obowiązkami domowymi, to mówimy, że „tata pomaga mamie”. A to nie powinna być pomoc, tylko pełnoprawny, równoprawny udział w życiu domowym. Tata powinien być tatą, mama mamą. Bez kategoryzowania, że tata jest od zabawy i czasu wolnego, mama od obowiązków i karania. Z takim obrazem w głowie skazujemy się na życie w dysproporcji. Rodzice powinni wymieniać się obowiązkami na tyle płynnie, by nigdy nie dochodziło do podziałów. Bo potem tak to się właśnie kończy – mama jest na cały etat, tata dorywczo, po pracy, wieczorem. Żeby się pobawić, ewentualnie pomóc w zadaniach domowych. To przecież zrozumiałe, bo tata pracuje, tata zarabia pieniądze. I tu mamy kolejny stereotyp prowadzący do dyskryminacji.

Kobiety wciąż borykają się z konfliktem interesów na polu bycia matką i bycia pracownikiem. Iść na urlop wychowawczy? Czy mogę już wrócić do pracy? Czy powinnam rzucić pracę i poświęcić się dzieciom? Takie pytania kłębią się w głowach pewnie większości mam, które przed ciążą były aktywne zawodowo. Teraz wyobraźmy sobie mężczyznę, który zadaje sobie takie pytania. Dziwne? No pewnie, bo wydaje się nam, że mężczyzna musi pracować zawodowo. Jeśli kobieta rezygnuje z kariery na rzecz domu, nie wygląda to na aż tak duże zło. Mało tego – na kobietę, która krótko po porodzie wraca do pracy, patrzymy raczej krzywym okiem (wyrodna matka). A ojciec, który rezygnuje dla dzieci z pracy…? Nawet jeśli finansowo rodzina mogłaby sobie na to pozwolić, to byłoby to przecież… dziwne. Prawda? Przyznajcie, tak niestety jako społeczeństwo myślimy.

Nie chodzi nam tu oczywiście o to, żeby nawoływać ojców do całkowitego poświęcania się rodzinie. Próbujemy tylko pokazać powszechne ograniczenia myślowe, które sprawiają, że wciąż musimy się zastanawiać: czy ojciec jest rodzicem drugiej kategorii? Wiemy, że w wielu rodzinach sytuacja wcale tak nie wygląda i chwała im za to. Mamy nadzieję, że nie czujecie się wrzuceni do jednego worka z rodzinami ze stereotypu. Oby było Was jak najwięcej. Żebyśmy przed przyszłorocznym Dniem Ojca mogli napisać, że mama i tata są tak samo ważni i w takim samym stopniu predysponowani do wychowywania dzieci.

Wierzymy, że ta optymistyczna wizja spełni się w stu procentach. W końcu jest święto naszych ojców, musi być więc jakiś pozytywny akcent. Drodzy Ojcowie, musicie wiedzieć, że doceniamy i kochamy Was tak samo mocno, jak mamy. Życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze!

Leave A Comment